link_mdr
aktualności
2007 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 46 |
  min min min min min min min min min min min min
21 grudnia 2007

Mamy oficera

Wrocławscy rowerzyści mają swojego anioła stróża wśród pracowników magistratu. Od kilku dni urzęduje oficer rowerowy - Daniel Chojnacki.

Przypomnijmy: w efekcie sierpniowej akcji "złoty krawężnik dla prezydenta" doszło do spotkania rowerzystów z Rafałem Dutkiewiczem, na którym przedstawiciele Wrocławskiego Porozumienia Rowerowego (po raz kolejny) przedstawili swoje postulaty, między innymi utworzenia w strukturach magistratu osoby odpowiedzialnej za koorydnację działań rowerowych miasta. Prezydent zgodził się wtedy na utworzenie, wzorem miast w Europie Zachodniej (a także w Polsce) stanowiska tzw. oficera rowerowego odpowiedzialnego za politykę rowerową. Z początkiem listopada został ogłoszony konkurs na tą posadę. Naszym kandydatem był od samego początku Daniel Chojnacki, który pracował w owym czasie na analogicznym stanowisku w Cork (Irlandia). Z początkiem grudnia został rozstrzygnięty casting - Daniel zdeklasował rywali, zostając pierwszym oficerem rowerowym Wrocławia. W hierarchii urzędu stanowisko to znajduje się bezpośrednio pod dyrektorem Departamentu Infrastruktury i Gospodarki, Rafałem Guzowskim.

* * *

Z Danielem Chojanckim, świeżo upieczonym oficerem rowerowym rozmawia Radek Lesisz:

Przez rok czasu pracowałeś w Cork w Irladnii na stanowisku oficera rowerowego. A z Wrocławia wyjechałeś już z doświadczeniem kilkumiesięcznej pracy w Biurze Rozwoju Wrocławia. Czym najbardziej różni się podejście do sprawy w Polsce i w Irlandii?

Przyjeżdżając do Irlandii, nie wiedziałem, że zostanę oficerem – takiej posady jeszcze wtedy w Cork nie było. Nie było także żadnej konkretnej polityki wobec rowerów, tak, że stali znacznie bardziej do tyłu niż Wrocław. Poszedłem więc do magistratu i zaproponowałem im stworzenie stanowiska oficera. Oni na to bardzo pozytywnie zareagowali, wręcz ucieszyli się, że ktoś taki się pojawił – to był dla mnie pierwszy szok. Drugi szok spowodowany był różnicą w podejściu do obowiązków pracy - dostałem tam totalnie wolną rękę w swoich działaniach. W pierwszych miesiącach pracy opracowałem listę zadań, co w mieście należy pozmieniać, żeby pojawiło się na ulicach więcej rowerzystów. Po zaprezentowaniu szeregu pomysłów, moi zwierzchnicy zdecydowali, którymi tematami mam się zająć i dali mi zupełną swobodę działania. Obdarzono mnie dużym zaufaniem, wychodząc z założenia, że znam się na rzeczy i nie trzeba ingerować w moje zadania. Spotykaliśmy się w momentach, gdy napotykałem jakiś problem – wtedy wspólnie debatowaliśmy jak go rozwiązać i w jakim kierunku idziemy. Końcowy efekt projektu był wynikiem głównie mojej własnej inwencji, z uwagi na taki, a nie inny system pracy – pozwalający na dużą kreatywność.

Czyli miałeś dużą swobodę działania?

Zgadza się. Nikt mnie nie kontrolował, także gdzie, kiedy i po co wychodzę z urzędu – czy jadę zrobić gdzieś zdjęcia, czy pójść na pocztę. Panuje tam znacznie mniejsza biurokracja niż u nas, wydaje mi się.

Dlaczego zdecydowałeś się na powrót do Wrocławia?

Na starcie kierowałem się powodami czysto osobistymi. Szczęśliwy los chciał, że obok tego pojawiła się szansa objęcia stanowiska oficera rowerowego. A może to nie tylko szczęśliwy los. Oficer był możliwy dzięki akcji „krawężnik”, a także po części dzięki publikacji naszego Raportu. W sumie jestem tu też dzięki tobie :-). A dlaczego? Jestem patriotą, a Wrocław to jedno z najfajniejszych miast w Polsce. Ma również ogromny potencjał rowerowy, który czeka na swoje wykorzystanie. To dla mnie wspaniałe wyzwanie.


Daniel Chojnacki - obchody Eurpejskiego Tygodnia Mobilności w Cork

Podczas twojej nieobecności w mieście dużo się zmieniło we Wrocławiu. Jak myślisz, jak będzie wyglądał Wrocław za rok? Czego można się spodziewać? A jak za 5 lat?


No tak, jeśli Wrocław będzie się rozwijał w temacie rowerowym, tak jak dzieje się to na przykład z nowymi domami handlowymi, to byłoby wspaniale. Z tego co wiem, to przez ostatni rok było trochę zaopiniowanych projektów, w planach więc jakoś się to rozwija.
Do bieżących i dość pilnych spraw dochodzi systemowe rozwiązania Bike&Ride w całym mieście, projekt parkingowy, wydawanie map rowerowych, próba spięcia kawałków dróg rowerowych w jedną całość, a pomysłów jest o wiele, wiele więcej. Czas pokaże jak szybko i które z zamierzeń uda się zrealizować.
A jak będzie Wrocław wyglądał za 5 lat? Wiesz, mamy teraz doskonałą szansę, żeby bardzo dużo zaprzepaścić, ze względu na to, że bardzo dużo rzeczy robi się w pośpiechu - gonią nas terminy na Euro. Z drugiej strony dobrze, że właśnie teraz został powołany oficer, bo jest szansa, że przypilnuję temat rowerów i łatwiej będzie to koordynować. Już teraz trzeba np. wcisnąć dobry parking rowerowy na placu Grunwaldzkim, bo na etapie planistycznym nie dopilnowano tego. Wiele inwestycji jest planowanych i to dobry czas żeby pamiętać o rowerzystach. Planowane nowe linie tramwajowe będą już na pewno integrowane z ruchem rowerowym. Jeśli statystycznie budujemy ok. 10 km dróg rowerowych rocznie, to za 5 lat będziemy mieli aż o 50 km więcej. Kolejna rzecz, która odmieni Wrocław, to najnowszy projekt stworzenia u nas systemu wypożyczalni rowerów, tzw. cyklostacji, wzorowany na działających na zachodzie Europy, na przykład w Paryżu [więcej tu i tu - RL]
Miałby on powstać, zgodnie z życzeniem prezydenta, już w przyszłym, 2008 roku. Osobiście nie wiem, czy na taki projekt jest nie za wcześnie Na przełomie 2008/2009 roku chcemy wprowadzić Kartę Miejską, a taka wypożyczalnia powinna być zintegrowana z systemem. Tak czy inaczej, ten projekt dobrze zrealizowany przyniesie ogromne korzyści Wrocławiowi, zarówno w kontekście mobilności miasta jak i atmosfery i PR-u w Polsce i Europie.

Czy ten projekt jest twoim pomysłem?

To był mój pomysł w Irlandii. Tam próbowałem go zacząć wdrażać, ale ich polityka jest jednak jeszcze za mało pro-rowerowa, więc nic z tego nie wyszło. A tutaj, nim jeszcze zacząłem pracować, prezydent miasta z wiceprezydentem pojechali do Paryża, gdzie zauroczyli się tamtejszym systemem wypożyczalni rowerowych. Po powrocie prezydent stwierdził, że chce mieć coś takiego także we Wrocławiu.

Jeździli tam na rowerach?!?

Tego nie wiem :-), ale na pewno im się to spodobało.

Ile takich stacji rowerowych miałoby stanąć na mieście?

Prezydent chciałby 50, ja wolałbym co najmniej 100. Na początek. A w każdej około 10-20 rowerów.

A co z planami budowlanymi? Które z nich są według ciebie najbardziej newralgiczne z punktu widzenia ruchu rowerowego?

Dziś jestem w pracy drugi dzień, więc zaczynam się dopiero orientować w sytuacji. Z tego co na razie zauważyłem, na pewno taką inwestycją będzie kładka pod mostem Szczytnickim.

Co sądzisz w takim razie o planach zagospodarowania placu Społecznego?


A który to plac? :-) Nic nie wiem o tym projekcie, nic do mnie takiego jeszcze nie doszło.

Jakie masz zdanie o zjawisku „wrocławska propaganda sukcesu”, w kontekście rowerowym? Za chwilę sam się staniesz jego częścią. Czy nie boisz się sytuacji, kiedy cała twoja energia zostanie skierowana na akcje głośne medialnie, natomiast zabraknie pary na zajmowanie się rzeczami przyziemnymi?

Opiniowanie projektów nie jest rzeczą pierwszorzędna wśród obowiązków mojej pracy. Moim zdaniem we Wrocławiu kuleje bardzo cały PR rowerowy, nie ma żadnej kampanii reklamowej nakręcającej na jeżdżenie na rowerze – tego naprawdę brakuje; brakuje fajnych spotów w mieście, szczególnie w miejscach gdzie tworzą się korki. Ludzie siedzący w autach mogliby wtedy zobaczyć, że jest alternatywa. Brakuje też innych zachęt, choćby kampanii w stylu „rowerem do szkoły”, czy „rowerem do pracy”.
Od spraw technicznych nie zostanę zupełnie odcięty, jednak chętniej widziałbym to jako coś, co się samo dzieje – dlatego chcę zorganizować warsztaty dla projektantów. Chciałbym też wydać opracowanie standardów technicznych w bardziej graficznej formie – tego według mnie brakuje, szczególnie, że w większości jesteśmy wzrokowcami, a tak najłatwiej sprzedać fajne rozwiązania. Przywiozłem ze sobą z Irlandii sporo angielskiej literatury fachowej. Tam na przykład departament transportu wydaje co miesiąc biuletyny poświęcone jakiemuś problemowi, gdzie pokazane jest jak to można rozwiązać – to jest bardzo pomocne, bo fajnie pokazuje jak dobrze projektować. To jest zupełnie inny świat, tam nie trzeba się kłócić o kostkę, czy krawężnik.

Z tego co ja obserwuję, buble są często efektem nie tyle złej woli, ile braku koordynacji tego co się dzieje wokół rowerów w mieście.

Myślę, że jest problem dialogu między urzędem, projektantami i rowerzystami – panuje tutaj bardzo dziwny klimat. Wydaje mi się, że postulaty wysuwane przez rowerzystów projektanci mogą odbierać jako pewnego rodzaju rozkaz. Ci ludzie projektują drogi od lat, jednocześnie często nie znając się za bardzo na tematyce rowerowej, a tu wychodzą jacyś rowerzyści bez uprawnień ze swoimi postulatami, więc oni się zacinają i robią im na przekór. Myślę, że tutaj jest również dużo do zrobienia.

To jest sfera dialogu społecznego – jak powinien wyglądać i dlaczego wygląda teraz tak jak wygląda. Ja natomiast chciałem zapytać o następującą rzecz: oczekiwania rowerzystów związane z powołaniem oficera są wysokie. Twoje plany są duże, lecz odległe – patrząc w przyszłość możesz nie zauważać tego, o co wszyscy potykają się na co dzień.

Wrocław jest na tyle dużym miastem, że jest tutaj pełno roboty. Ja nie będę w stanie siedzieć tutaj sam i opiniować wszystkich projektów, planów zagospodarowania, konsultować to, jeździć na spotkania, konferencje... Sam nie dam rady, dlatego zespół ludzi musi się rozrosnąć. Z chęcią w niedługim czasie widziałbym u siebie kogoś technicznego, kto zajmowałby się tylko rysowaniem projektów. Nie zrzucajmy wszystkiego na jedna osobę.

Niestety, na razie właśnie się na to zanosi... W natłoku spraw do załatwienia będziesz musiał sam decydować co jest ważniejsze; czy akcje promocyjne, czy sprawy bieżące.


W założeniu cała sekcja ma być dwuosobowa, czyli oprócz mnie będzie jeszcze jedna osoba. Mam jednak nadzieję, iż w razie potrzeb ilość osób oddelegowanych tylko do rowerów ulegnie zwiększeniu.

A czym ty osobiście chciałbyś się tutaj zajmować?

Temat infrastruktury chciałbym tak dopiąć, żeby było to kwestią projektantów i ewentualnie osoby opiniującej. Gdyby projektowanie było robione na odpowiednim poziomie, temat były automatycznie zamknięty i nie trzeba by tracić na niego dodatkowego czasu i energii. Osobiście z chęcią zająłbym się wdrożeniem jakiejś rozsądnej strategii parkingowej, którą można by zajmować się w specjalnym zespole. Dalej, na pewno reklama – to uważam jest bardzo ważne – wyjście do ludzi młodych, a także do biznesu.
Na razie wszystko nabiera rozpędu. Pomimo, że będę teraz prowadził wspomniany już projekt wypożyczalni, to nie pozwolę, żeby jakieś buble powstawały. Jeśli coś będzie się źle działo, to jakoś wygospodaruję czas i siądę nad projektem.

Właśnie, teraz jesteś w dość trudnej sytuacji; stajesz między młotem, a kowadłem. Czy nie boisz się, że będziesz musiał tłumaczyć, dlaczego jest tak źle skoro jest tak dobrze?

Dziś właśnie wpadły w moje ręce interwencje rowerzystów [nadesłane poprzez linię interwencyjna portalu – RL]. Tu od razu muszę powiedzieć, że nie będę w stanie zajmować się sprawą każdego znaku, czy latarni, bo nie starczy mi czasu na nic innego. Jeśli mam dobrze poprowadzić duży projekt cyklostacji, to chyba sam zdajesz sobie sprawę, że trzeba to bardzo dokładnie przemyśleć. To jest ogromne przedsięwzięcie, i jeśli mam się na tym skupić, to kierowanie mojej energii na jakieś absurdalne rozwiązania byłoby zupełnie nieefektywne.

No, ale chyba ktoś jednak powinien za to być odpowiedzialny. Szczególnie teraz, gdy jest szum medialny wokół oficera, rozbudzone zostaną nadzieje – wcześniej szarzy rowerzyści byli równo zlewani przez urząd, teraz mają się do kogo zwrócić.

Będę się starał temu sprostać.

Samemu nie dasz chyba rady...


Jak nie dam rady, to będę się starał angażować innych ludzi w urzędzie, którzy jak na razie wyrażają chęć pomocy. Jednak, to będzie zależeć też ich obowiązków pracy, którymi muszą się zajmować w pierwszej kolejności.

Ile, uważasz, taki zespół powinien liczyć osób na dziś dzień?

Trudno jest mi to teraz ogarnąć, dopiero zaczynam tu pracować. Gdyby nie było tego projektu cyklostacji, który mnie pewnie w całości pochłonie, to wyglądałoby to zupełnie inaczej. Hmmm. Trzy osoby?

Twoim zadaniem, co jest bardziej potrzebne: sprawny system Bike&Ride [połączenia komunikacji rowerowej ze zbiorową – RL], czy wypożyczalnie rowerów?

To są dwa zupełnie różne tematy. Z moich wstępnych kontaktów z osobami odpowiedzialnymi za rozwój komunikacji szynowej wynika, że są oni bardzo zainteresowani integracją rowerów. Nie ukrywam, że chciałbym się zaangażować w duży projekt, na przykład wprowadzenie specjalnych tramwajów z miejscami na rower, czy też wyposażenia wszystkich stacji i przystanków w parkingi Bike&Ride. Chciałbym, żeby rzeczy którymi się zajmuję przynosiły maksymalnie duży efekt w porównaniu do energii włożonej.

Ok, ale co gdy w pewnym momencie uderzysz głową w mur w samym urzędzie?

Na wstępie usłyszałem wyraźnie – personalnych problemów ma nie być, co więcej, zostałem zapewniony, że nie ma rzeczy niemożliwych. W kwestii przepisów, które w Polsce często dyskryminują rower – tego już nie przeskoczę. W samym urzędzie będę zawsze lobbował z rowerem, natomiast jeśli w pewnym momencie usłyszę „nie”, to będzie mi chyba przykro...

... to może się skończyć krawężnikiem niespodziewanie lądującym pod gabinetem prezydenta :-)

No tak, ta akcja rzeczywiście przyniosła efekt :-)

Przejdźmy do finansów – będziesz dysponował jakimś budżetem?

Tak, są budżecie zapisane pieniądze na rowery, o ile pamiętam 800 tyś. na cały rok. Ale jak sam widzisz, rusza teraz projekt, który jest wart kilkanaście milionów. Co więcej, mam zapewnienie, że jak pieniądze będą dobrze wydawane, to dostaniemy ich więcej w przyszłych latach. Jesteśmy w takim dogodnym momencie, gdy władzom zależy na poprawie sytuacji rowerzystów i jest zarazem na to kasa. W tym momencie myślę, że jakakolwiek walka pomiędzy różnymi środowiskami jest nie na miejscu. Trzeba skupić się na celach – szczególnie, że mamy na nie środki!

Cieszę się, że pieniędzy nie brakuje, ale sam wiesz jak wygląda miasto – ścieżki wybudowane jeszcze w latach 90-tych do dziś nie doczekały się żadnych remontów.


Wiesz, ciężko mi jest mówić o hierarchii działań, bo trochę mnie nie było. Wydaje mi się, że był po prosty brak pomysłów – zauważ, że większość ludzi w urzędzie nie jeździ na rowerach i nie mają tej wiedzy, jaką mamy my.

Twoje typy na najlepszą i najgorszą inwestycję rowerową we Wrocławiu.

Najlepsza jest chyba droga rowerowa na ul. Żmigrodzkiej; bardzo ładny asfalt, wtopione krawężniki, szeroko, droga ładnie odseparowana od chodnika. To taka pierwsza duża fajna inwestycja we Wrocławiu, są natomiast jeszcze inne, małe odcinki, które mi się podobają. Na przykład ten obok Arkad na Powstańców Śląskich.

No, ładny, przy czym tak się złożyło, że w tej ścieżce stanął słup sygnalizacji świetlnej :-)

Tak? Nie zauważyłem :-) No, widzisz, gdyby ten projekt dostała w swe ręce odpowiednia osoba, to nie byłoby tego problemu teraz.

A największy gniot?

Nie lubię jeździć ulicą Jedności Narodowej. Tam jest fatalnie, w ogóle nie wiadomo o co chodzi, to chyba po pijaku malowali :-)

Wsadzisz prezydenta na rower?

Nie ukrywam, że zależy mi na tym. Mam taką strategię, którą przywiozłem z Irlandii; lepiej celować od razu w „grubą rybę”, bo jak ją uda się posadzić na rower, to za nią pójdzie reszta. Wiem, że na pewno wsiądzie gdy będziemy otwierali cyklostacje. Jeśli taka stacja powstałaby na przykład przy naszym urzędzie [na ul. Zapolskiej - RL] i na placu Nowy Targ, to mam już deklarację dyrektora Guzowskiego, że on sam będzie korzystał z roweru jeżdżąc między budynkami.

Jaka rolę widzisz dla rowerowych NGO we Wrocławiu?


Dobre pytanie. Jak powiedziałem wcześniej, pracy będzie dużo – a osób do tego nie za wiele. Z rowerzystami będę chciał współpracować zawsze. Kto najlepiej wie co dzieje się w mieście z infrastrukturą rowerową? Ten kto po niej jeździ. Kto zna trasy rekreacyjne na obrzeżach miasta? Kto wie gdzie najbardziej potrzeba parkingów? Przykładów mógłbym mnożyć, dlatego też rowerowe NGO we Wrocławiu będą potrzebne jak i wcześniej - w końcu dzięki ich działalności tutaj siedzę :-). Mam wiele projektów, w które chciałbym zaangażować organizacje rowerowe. Gdy będę chciał na przykład wprowadzić systemowe rozwiązanie informacyjne dla rowerów w mieście – rada rowerzystów będzie niezbędna dla lepszego wykorzystania środków publicznych.

Jakie rozwiązanie podpatrzone na zachodzie chciałbyś u nas szybko wprowadzić?


Mi się marzy śluza rowerowa, jest już nawet takie miejsce, gdzie można by ją przetestować – na ul. Św. Jadwigi, wylot na plac Bema. Na zachodzie to rewelacyjnie działa, robi się to gdzie tylko można, bo sprowadza się to często jedynie do pomalowania kawałka jezdni. Myślę, że u nas w wielu miejscach to by się przydało.

A co sądzisz o sygnalizacji w naszym mieście? W naszym Raporcie, którego jesteś współautorem, pada takie stwierdzenie, że obok kiepskich jakościowo ścieżek, to właśnie światła są największą przeszkodą do poruszania się rowerem po mieście, nie wspominając jaki stanowi to problem dla pieszych.

No, niestety, sygnalizacja we Wrocławiu jest nastawiona w 100% na kierowców samochodów. Często obserwuję sytuacje, które dyskryminują pieszych i rowerzystów. Nie wiem czy będzie możliwa zmiana przy tak ogromnych korkach, jakie są permanentnie na ulicach miasta. W Iralndii jest jednak zupełnie inaczej – piesi i rowerzyści mają światło zielone na raz przez wszystkie przejścia, za pomocą guzika blokowane są wszystkie relacje dla aut przez skrzyżowanie. Ta sytuacja, która u nas panuje, zniechęca także do chodzenia. Cork jest miastem chodzącym – 30% ludzi chodzi do pracy. U nas raczej mało kto chodzi, między innymi dlatego, że brakuje nam dobrej infrastruktury dla pieszych.

A mi się marzy, że będę kiedyś mógł wsiąść z rowerem do pociągu w Leśnicy i po kilkunastu minutach wysiąść na Świebodzkim. I nic za rower nie zapłacę, bo będę miał bilet miesięczny na komunikacje zbiorową w obrębie miasta, wliczając w to także pociągi.

No tak, kontakty z PKP jak dotąd bywały chyba trudne, niemniej prędzej czy później do nich dojdzie. Na przykład, będziemy się na pewno kontaktować z PKP w sprawie parkingów Bike&Ride. Będziemy próbować. W projekcie WKA [Wrocławskiej Kolei Aglomeracyjnej – RL], czy też szybkiego tramwaju przypilnuję integracji z rowerami.

Marzą mi się też parkingi buforowe oddalone od centrum, gdzie w cenie biletu za postój będzie darmowy przejazd komunikacją zbiorową lub wypożyczenie roweru. Niestety, projekty dużych parkingów ulokowane są obecnie w samym centrum.

Zgadza się. Mi się to też nie podoba, bo te parkingi będą siłą rzeczy generować duży ruch samochodowy i nikt nie zechce zostawiać auta w domu, albo dalej od centrum, skoro będzie mógł zaparkować prawie na starówce. Gdyby wybudować takie parkingi w jakiejś dalszej odległości od centrum i zintegrować je z wypożyczalnią, czy szybką koleją miejską, to to rzeczywiście coś by zmieniło. W zamyśle system wypożyczalni ma posadzić na rowery osoby, które jeszcze nie jeżdżą i nawet o tym nigdy nie myśleli. Gdyby takim ludziom dać szansę tego spróbować, być może dostrzegliby zalety roweru i przesiedli się na stałe.

Dziękuję za rozmowę.

* * *

Polecamy także: wywiad z Haskim koordynetorem polityki rowerowej goszczonym w stolicy, niusa o powołaniu w Warszawie wydziału d/s ruchu rowerowego i pieszego i artykuł w naszej lokalnej gazecie

Opracował
Radek Lesisz
spacer
będą jaja
będą jaja jak zobaczysz czym się różni polski urząd od irlandzkiego i jaką ma bezwładność działania... ale spokojnie, masa krytyczna ci pomoże!
pkp? a dlaczego nie mpk?
"A mi się marzy, że będę kiedyś mógł wsi¹ść z rowerem do poci¹gu w Leśnicy i po kilkunastu minutach wysi¹ść na Œwiebodzkim. I nic za rower nie zapłacę, bo będę miał bilet miesięczny na komunikacje zbiorow¹ w obrębie miasta, wliczaj¹c w to także poci¹gi. " A MI SIE MARZY TAKA SYTUACJA Z MPK!!! dlaczego nadal obowi¹zuje bzdurny przepis o zakazie transportu rowerow tramwajem lub autobusem?
Dobrze gada
Witam Danielu. Już nie mogłem się doczekać kiedy wrócisz i zacząłem ruszać tematy , które nie cierpiały zwłoki. Widzę, że można małymi krokami zatrzymać degradacje wrocławskich ścieżek. Podoba mi się, że masz właściwy stosunek do zachowania równowagi między propagandowymi poczynaniami jak i sklejania systemu w całość. Właśnie odwaliłem wielki post na tematy ogólne pod wątkiem o likwidacji tunelu pod torami na ul.Spiżowej . Pewne tezy które tam postawiłem (np. kampanii promującej rowery a dokładniej ośmieszające korzystanie z auta pojawiły sie w Twojej wypowiedzi. Byłem uczestnikiem tego spotkania gdzie prezydent zgodził się na stanowisko oficera i zaproponował aby ci je zaproponować. Plus za konsekwencję bo po działaniach prezydenta straciłem nadzieję w to, że on wie co się zaczyna w mieście dziać. Wiele razy dyskutowałem o parkingach i systemie biletów. Wielokrotnie proponowałem utworzenie sieci wypożyczalni, nie po to aby rozwiązać tym sposobem problem komunikacyjny ale po to aby ludzie uwierzyli,że jest szansa na wyciągnięcie rowerów z piwnic i balkonów. Bardzo chciałem abyśmy byli pierwszym miastem w Polsce z rowerami miejskimi, ale niestety już nas wyprzedzono. Nie mogę uwierzyć w zachwyt pana prezydenta po kilkuletnich obserwacjach jego poczynań. Te 800 000 przywróciło mi wiarę w utrzymanie tempa budowy a dążenie prezydenta do dobrego wizerunku jego osoby i miasta (za niewielkie pieniądze) może rzeczywiście spowodować,ze zapał pan Dutkiewicza nie osłabnie. Chyba on rozumie, Wrocław mógłby być wzorem i być ciągle za friko pokazywanym w mediach jako miasto stawiające na młodych, zieleń , sport i rekreację. Chyba zrozumiał, że korki już stają się problemem i walcząc ze skutkami korków mógłby zdobyć spory kapitał polityczny. Jeśli tak to są szanse na zmiany. Oboje wiemy, że nie potrzeba wielkich pieniędzy aby ludzie wrócili na rowery. Potrzeba tylko zapewnić im bezpieczeństwo. Aby nie potrącił ich samochód, aby nie skradli roweru, aby było gdzie trzymać pod domem, sklepem i urzędem. Rowerów jest w mieście niewiele mniej niż mieszkańców, bo każde dziecko dostaje na komunię rower, którym niestety je¼dzi tylko wokół śmietnika . Prawie żadna rodzina nie je¼dzi rowerami na wycieczki poza miasto. Tu masz pole do popisu. Odpuścić sobie masy krytyczne a robić kilkuset osobowe wycieczki rodzinne do atrakcji podwrocławskich. Tak osiągnie się wyd¼więk medialny i ludzie wrócą na rowery a z czasem cześć z nich zrezygnuje z aut. Szkoda kasy na bilbordy, ale przydałoby się trochę małych tablic wyśmiewających stanie w korkach właśnie na najbardziej zakorkowanych skrzyżowaniach, na wysokości wzroku kierowców :) Np. tylko głupi i kulawy nadmiernie korzysta z auta . Albo: Stoisz w krokach bo sam je stwarzasz. Taki konkurs na slogany mógłby trwać nieprzerwanie i podchwycony przez media dotarłby do świadomości każdego wrocławianina. Inna propozycja to włącz TVP Wrocław do akcji. W audycji Radia Regionalnego pan Marek Obszarny załatwia na antenie interwencje mieszkańców. Każ mu zadzwonić do pana Marka Obszarnego ( czyli do siebie) ze skarga, że do TV nie można dojechać rowerem bo ścieżka kończy się niedaleko ośrodka. Opowiedz mu jaki bajzel jest na parkingu pod TV i Radiem, że nie tylko rowerem ale i pieszo trudno się przecisnąć (służę fotkami). Zażądaj aby pod OTVP pojawiły się stojaki rowerowe. Ta sama propozycja dotyczy wszystkich publicznych miejsc. Bibliotek, sądów, urzędów, uczelni, dużych sklepów. Włącz w kampanię uczelnie bo we Wrocławiu studiuje ok 150 000 ludzi a mało kto je¼dzi rowerem na zajęcia. Przecież od tego powinno się zacząć, aby przy uczelniach stały stojaki rowerowe (uczy się tam po kilkanascie tysięcy ludzi) a nie na pętli w Leśnicy. Niestety studenci dojeżdżają autami parkując gdzie popadnie i zbierając mandaty bo ani pod uczelnią ani pod akademikiem nie ma boksów i parkingów. SM wywozi te auta lawetami i zakłada blokady ale to nic nie zmienia bo na miejsce ukaranych wjeżdżają następni "niedoinformowani". Najlepiej gdybyś zrobił mocne wejście usuwając zakaz jazdy rowerem po Rynku i deptaku na ¦widnickiej. Wystarczy tam ograniczenie do 10km/h bo to co jest dziś to kompromitacja, a Rynek jest symbolem podejścia władz miasta do rowerzystów o czym głośno w całej Polsce. Inna sprawa którą możesz załatwić od ręki to wożenie rowerów w tramwaju. Problem zniknął gdy w marcu 2007 dyrektor MPK zezwolił na wożenie warunkowe rowerów ale nie zostało to oficjalnie ogłoszone. Rzecznik ZDiK obiecywał jakieś rozwiązania techniczne ale to nie jest potrzebne bo ja woziłem 4 rowery na tylnym pomoście w tramwaju model 105N (?) (w tym szosowy) i wsiadający tym samym wejściem pasażerowie nawet nie zauważyli, że tam stoją za drzwiami rowery. Ludzie nie wożą rowerów bo nic nie wiedzą o zniesieniu zakazu. Przecież jeśli będzie można wozić rowery tylko na jednym pomoście to nikt nikomu ubrania nie zniszczy. Są we Wrocku sklepy i zakłady rowerowe , które od miesiąca nie mają co robić bo sezon się skończył. Jeśli miasto dałoby trochę grosza to z pomocą wolontariuszy można by naprawić trochę rowerów, które dziś trafiają na złomowiska. Szkoły powinny na WF robić wycieczki rowerowe np.nad Oławkę a te wyremontowane rowery mogłyby służyć biednym dzieciom. Pod iloma szkołami są dziś stojaki rowerowe? Ile szkół nie zdążyło wyremontować boisk (była wielka akcja w tym roku) i zajęcia z WF są robione na korytarzach. Tak więc szkoły, gdyby w ich okolicy były ścieżki, mogłyby sie włączyć w popularyzowanie roweru co dałoby dużo więcej niż dodatkowa 4-ta godzina zajęć z WF. A przez dzieci zachęciłoby się dorosłych. Wydaje mi się, że to samograj. Dziś na wielu ścieżkach stoją samochody (z braku miejsca i odpuszczaniu przez SM). Ty tu o projektach za 15 mln, a rowerzyści biją się z samochodziarzami i nie mogą liczyć na pomoc policji.Służę przykładami, zdjęciami, relacjami rozmów z dzielnicowym, strażnikiem osiedlowym, naczelnikiem SM , dyzurnymi w komisariatach , drogówce, Centrum Zarządzania Kryzysowego. Wynika z tego że rowerzysta to oszołom , który by chciał aby odpowiednie służby wywiązywały się ze swoich zadań. To są tematy bez których nie da się przywrócić "równouprawnienia" na drodze, dla rowerzystów. Dziś przejazdy dla rowerzystów nie są nawet oznaczone znakami.Nic dziwnego, że nie można rowerem ich pokonać bo na przejazdach stoją auta czekające w kolejce. Takich spraw jest bardzo dużo i muszą być załatwiane na bieżąco i jednocześnie z inwestycjami. Systemy płatnych wypożyczalni są nam znane ale we¼ pod uwagę inne relacje między ceną roweru tu i na zachodzie, zarobkami, ceną wdrożenia systemu, złodziejstwem , brakiem szacunku dla prawa i cudzej własności. Zatem te 500-2000 rowerów miejskich będzie wymagała dofinansowywania i nie zacznie zarabiać na siebie. Im więcej wypożyczalni-zdawalni tym łatwiej system wdrożyć ale i więcej krytycznych uwag będzie padało gdy dojdzie do aktów wandalizmu itd. Tu trzeba ludzi wyprowadzić na ich rowery powodując, że auta nie będą się o nich ocierać, straszyć klaksonami, zajeżdżać drogi aby rowerzysta nie wyprzedzał z prawej. Są we Wrocławiu światła dla rowerzystów trwającąe 2 sekundy. Są światła dla pieszych 60 sekundowe ale dla rowerzystów w ciągu tych samych 60 s zapalają się na początku na 10 s potem przerwa i jeszcze zapalają się znów pod koniec. Są światła, że rowerem wolno przejechac przez przejście w jedną stronę ale spowrotem już nie. Są światła gdzie przejeżdzasz do połowy szosy po czym piesi idą dalej a rowerzysta czeka kilka świateł do następnego cyklu bo dopiero przy ponownym cyklu dostaje zielone na drugą połowę przejazdu dla rowerów. Itd . Tu jest roboty na porządkowanie dla 10-ciu a ty już się łapiesz za duże projekty. Cóż wypożyczalni bez karty nie da się wprowadzić choć można by wykorzystać system obowiązujący dziś w parkomatach. Zgadzam się, że system rowerów miejskich jest nieodzowny z propagandowego punktu widzenia bo bez niego żadne kampanie na rzecz roweru nie odniosłyby skutku, bez przywrócenia rowerzyście statusu pełnoprawnego uczestnika ruchu. Tylko po co nam rowery miejskie skoro my swoimi nie możemy z Krzyków wyjechać? Jadąc ul.Powstańców ¦laskich do centrum zostajemy zatrzymywani na estakadzie z obu stron ulicy, chociaż są tam wydzielone tunele a za nimi szerokie na kilka metrów chodniki, zieleńce z alejkami, czy drogi wewnętrzne. Zanim wybudowano estakadę około 1903 roku miasto dzieliło się na centrum do torów i "wieś" za torami. Dziś rowerzyści nie są "wpuszczani do miasta " i jak zadżumieni muszą się cofnąć albo zejść i prowadzić rowery kilometr do ścieżki na Promenadzie Staromiejskiej.Miasto za torami jest dla aut co można już zaobserwować wzdłuż estakady . Tam na ul.Bałuckiego na chodniku są parkingi choć chodnik ma tylko 1 metr. Tam wzdłuż torów jest zakaz parkowania , którego nikt nie przestrzega.Pod estakadą jest sieć sklepów przy których rosną drzewa.Jeśli auta zajmują chodnik piesi chodzą po drzewach. Dosłownie po obmurowaniach drzew . Ktoś powie, że SM nie może wszędzie być na raz. Tylko mało kto wie że główna siedziba SM to Centrum Kierowania znajduje się 10 metrów od tego miejsca. Reasumując, auta opanowały cały Wrocław i parkują na zakazach , trawnikach ścieżkach rowerowych.Kierowcy są tak bezczelni, że parkują na zakazach przed siedzibą SM na ul.Gwarnej, ul.Wysokiej,również przed drogówką na ul.Hubskiej. Ponieważ autem wszystko można, a za brak dzwonka rowerowego dostaje się 50 zł mandatu to rowerów w mieście coraz mniej bo od nas z Krzyków aby przejechać przez Centrum to trzeba nadłożyć 25 km drogi jadąc przez Most Milenijny ale nawet i tu trzeba prowadzić rower po wałach bo ścieżka się kończy na wale a dalej jest zakaz jazdy po wałach wszelkimi pojazdami. To tez temat dla ciebie dlaczego po 70-80% wałów można je¼dzić a po części nie . Tu nie trzeba pieniędzy tylko zdjąć lub zamalować tablice na wałach. życzę sukcesów szczególnie w otwarciu centrum dla rowerzystów, trzeba przecież czymś dojechać aby podziwiać te nowe wypożyczalnie rowerów. Aby się z nas nie śmiali, że ktoś pożyczył rower w Rynku a zaraz gdy na niego wsiadł to wlepili mu mandat za to, że nim jechał zamiast prowadzić. A prezydent jeśli naprawdę taki zapalony to niech przywróci patrol SM na rowerach bo dziś ci co przyjeżdżają na interwencje w radiowozach nie odróżniają ścieżki od chodnika. Może tez wprowadzić jeden dzień w miesiącu bez auta dla pracowników magistratu jeśli chce aby wrocławianie również to robili. Niech kupi Strażnikom Osiedlowym po rowerze bo oni mają z siedziby do rejonu 2,5 km. Z roweru więcej bałaganu widać niż z radiowozu. Mówię serio. Spytaj co się stało z rowerami SM i czy przy tegorocznym naborze do SM (jest projekt powiększenia ) będzie sprawdzana sprawność fizyczna w tym umiejętność jazdy na rowerze. Czekam 10 lat. Jeśli dalej nie da się przejechać rowerem z południa na północ Wrocławia to Cię zdegradujemy do szeregowego rowerzysty ;P
piesi na ścieżkach
Z mojego punktu widzenia problemem s¹ również piesi na ścieżkach. Chyba ich przyci¹ga czerwona nawierzchnia... Matki z dziećmi na ścieżce zamiast na chodniku... I s¹ oburzone jak się na nie dzwoni! Niestety zauważyłam też, że zwykły "pas zieleni" nie pomaga (ulica Długa, koło Tesco); musi być żywopłot nie do sforsowania, żeby się nie przedarli...
Mamy oficera ?
Widziałem dziś rower oficera ale jego ani śladu.
zmienić mentalność i wizerunek jeszcze zbyt wielu rowerzystów !
Proponuję aby uruchomić akcję propagandowo ulotkową i w internecie np. www.dobry rowerzysta aby poprawić wizerunek rowerzystów w mieście . Hasło roku : żądasz przestrzegania przepisów wobec siebie to przestrzegaj je sam .Coraz mniej chamstwa ,agresji ,złego postrzegania w relacji pieszy,kierowca ,rowerzysta moją dewizą. Zmieńmy także mentalność a rutyna niech nas nie zgubi. Chcę abyśmy nie byli intruzami a użycie dzwonka wyrozumiałe przez pieszych i oby było jak najmniej rowerzystów jadących ulicą obok niezastawionej i dobrej drogi dla rowerów . Pisał : rowerzysta z Wrocławia .

tadeusz

oczami : rowerzysty,pasażera ,inwalidy - fakty
dlaczego nadal obowi¹zuje bzdurny przepis o zakazie transportu rowerow tramwajem lub autobusem? ///Odpowiadam dlatego ,że 1) rower jest od jeżdżenia po ulicy a nie od przewożenia w autobusie . W ostateczności można przewieźć - chyba ,że rowerzysta jest ranny lub ma uszkodzony rower a takich rowerzystów jest jak na lekarstwo. 2) autobus jest dla pasażerów - bo to oni nie mają innej alternatywy przemieszczania się chyba ,że na pieszo ale rowerzystą jest się z wyboru i dla przyjemności 3)jeden rower podobno zajmuje miejsce w autobusie aż dla 7 pasażerów stojących 4) rowerzyści z reguły nie kasują biletów za rower 5) o rower można pobrudzić się i nie jest to żadne odkrycie 6) kolejny przykład - w czasie przymusowego gwałtownego hamowania siła odśrodkowa jest tak duża ,że pasażer może wpaść na rower i poturbować się o wystającą kierownicę lub wpaść w szprychy rowerowe 7) rowerzysta lub rowerzyści w autobusie nieprzegubowym tzw. solo zajmują miejsce między barierkami przeznaczone dla wózka dziecięcego lub dla inwalidy .Roszada roweru z wózkiem nie wchodzi w grę gdyż powoduje blokowanie drzwi a wózek dla bezpieczeństwa i znajdującego się tam przycisku dla osoby niepełnosprawnej powinien być właśnie w miejscu gdzie stoi rower .A problem jest gdy rowery stoją już w autobusie a osoba niepełnosprawna musi wjechać wózkiem do autobusu i zająć wydzielone miejsce zablokowane rowerem czy rowerami. 8) mimo ,że jest zalecenie aby zwolnić miejsce wydzielone w autobusie dla wózka to niektórzy rowerzyści je nie respektują z głównego powodu : bo nie chcą z autobusu wysiąść i jechać na rowerze , natomiast kobieta z wózkiem niech stoi przy drzwiach a osoba niepełnosprawna jedzie następnym autobusem bo i takie przypadki zdarzają się i nie są wyssane z palca .

Rafał

na chodnikach trzeba uważać a drogę dla rowerów
Z mojego punktu widzenia problemem s¹ również piesi na ścieżkach. Chyba ich przyci¹ga czerwona nawierzchnia... Matki z dziećmi na ścieżce zamiast na chodniku... I s¹ oburzone jak się na nie dzwoni! Niestety zauważyłam też, że zwykły "pas zieleni" nie pomaga (ulica Długa, koło Tesco); musi być żywopłot nie do sforsowania, żeby się nie przedarli... //// Odpowiadam : w podanym przykładzie szerokiego i nowego chodnika przyznaję tobie rację ,że piesi powinni uważać i być zdyscyplinowani i nie chodzić po wydzielonym pasie .W podanym twoim przykładzie skracają sobie drogę przechodząc przez pas dla rowerów ale większość pieszych po drodze dla rowerów nie chce chodzić . Wiem bo też jeżdżę tam rowerem . Ale to samo piesi mówią o rowerzystach ,że jeżdżą za szybko po chodniku ,lawirują między pieszymi ,pretensje i gesty ,wciskają się gorliwie ,dzwonią itd. Pamiętaj jednak rowerzysto ,że za nim urodziłeś się był już chodnik dla pieszych i wyłącznie dla pieszych i to od lat był w innych miejscach twojego poruszania się rowerem. Nie dziw się ,że piesi chodzą po czerwonym pasie, skoro dwumetrowej szerokości chodnik został podzielony na dwie części ,więc jak się mają piesi wyminąć ,ominąć. Niestety na takich chodnikach jesteśmy dla wielu intruzami i trzeba to zmienić aby tak nie było np. przez tolerancję ,ostrożność ,wyrozumiałość ,przestrzeganie przepisów. Pamiętaj ,że na chodniku są dzieci ,osoby starsze ,chodzące w duecie . I tu nie chodzi o ich niefrasobliwość , dyscyplinę bo po prostu na nich trzeba uważać szczególnie na wąskim chodniku z drogą dla rowerów lub na samym chodniku bez drogi dla rowerów - zakładając ,że ktoś się może za myśleć lub nie myśleć .Jak wiesz, zdarza się przewinienie rowerzystom jak pieszym . Dlatego dyscyplina i respektowanie przepisów ,zaleceń jest ważne ale z obu stron konfliktu musi być poważnie potraktowane a z tym bywa różnie .

Rafał

na chodnikach trzeba uważać a drogę dla rowerów
Z mojego punktu widzenia problemem s¹ również piesi na ścieżkach. Chyba ich przyci¹ga czerwona nawierzchnia... Matki z dziećmi na ścieżce zamiast na chodniku... I s¹ oburzone jak się na nie dzwoni! Niestety zauważyłam też, że zwykły "pas zieleni" nie pomaga (ulica Długa, koło Tesco); musi być żywopłot nie do sforsowania, żeby się nie przedarli... //// Odpowiadam : w podanym przykładzie szerokiego i nowego chodnika przyznaję tobie rację ,że piesi powinni uważać i być zdyscyplinowani i nie chodzić po wydzielonym pasie .W podanym twoim przykładzie skracają sobie drogę przechodząc przez pas dla rowerów ale większość pieszych po drodze dla rowerów nie chce chodzić . Wiem bo też jeżdżę tam rowerem . Ale to samo piesi mówią o rowerzystach ,że jeżdżą za szybko po chodniku ,lawirują między pieszymi ,pretensje i gesty ,wciskają się gorliwie ,dzwonią itd. Pamiętaj jednak rowerzysto ,że za nim urodziłeś się był już chodnik dla pieszych i wyłącznie dla pieszych i to od lat był w innych miejscach twojego poruszania się rowerem. Nie dziw się ,że piesi chodzą po czerwonym pasie, skoro dwumetrowej szerokości chodnik został podzielony na dwie części ,więc jak się mają piesi wyminąć ,ominąć. Niestety na takich chodnikach jesteśmy dla wielu intruzami i trzeba to zmienić aby tak nie było np. przez tolerancję ,ostrożność ,wyrozumiałość ,przestrzeganie przepisów. Pamiętaj ,że na chodniku są dzieci ,osoby starsze ,chodzące w duecie . I tu nie chodzi o ich niefrasobliwość , dyscyplinę bo po prostu na nich trzeba uważać szczególnie na wąskim chodniku z drogą dla rowerów lub na samym chodniku bez drogi dla rowerów - zakładając ,że ktoś się może za myśleć lub nie myśleć .Jak wiesz, zdarza się przewinienie rowerzystom jak pieszym . Dlatego dyscyplina i respektowanie przepisów ,zaleceń jest ważne ale z obu stron konfliktu musi być poważnie potraktowane a z tym bywa różnie .

Rafał

jestem za tolerancją i dialogiem między wszystkimi użytkownikami ulic i chodni
jestem za tolerancją i dialogiem między wszystkimi użytkownikami ulic i chodni Oficer rowerowy jest potrzebny o ile to nie będzie przypadek psychiatryczny a łagodniej pisząc nie będzie miał tendencje pieniacze ,tylko roszczeniowe i zachowywał się adekwatnie co do zaistniałej sytuacji. Patrzył też realnie ale niebezkrytycznie na sprawy rowerowe . Działał w interesie rowerzystów nie zapominając o kierowcach oraz pieszych - aby nie dochodziło do agresji, nietolerancji ,braku zrozumienia .Wiedząc o tym ,że część rowerzystów jest zdyscyplinowana ,przestrzega przepisy , zachowuje się normalnie na ulicy i między samochodami ,na chodniku i między pieszymi .Hasło ogólne dla wszystkich rowerzystów- "Żądasz przestrzegania przepisów innych wobec siebie - to daj przykład i przestrzegaj je sam " . Chcę aby wizerunek rowerzysty w oczach kierowców i pieszych był zmieniony na przyjazny ,tolerancyjny ,prawy .Mam nadzieję ,że nie będę wstydził się za rowerzystów którzy postępują i zachowują się źle na ulicy czy chodniku. Nie chcę aby pretensje i żądania wobec władz miasta były odebrane jako "roweromania " oraz nierealnie wyprzedzały zbyt mocno zdolności finansowe miasta. Jak wiadomo nasze miasto jest w czołówce miast jeżeli chodzi o ilość wybudowanych dróg rowerowych . Faktem jest ,że w wielu miejscach przez gęstą zabudowę ,wąskie ulice i chodniki ,duży ruch turystów i pieszych nie ma gdzie budować dróg rowerowych i nad tym jako rowerzysta ubolewam ale i rozumiem sytuację. Jeżeli jakiś rowerzysta pisze z epitetami ,że piesi chodzą po drodze dla rowerzystów jak święte krowy i powinien być mur dla pieszych aby tego nie robili - to pamiętaj ,że są piesi którzy mają podobne zdanie o rowerzystach np. jadących po chodniku i przez pasy nieprawidłowo ,agresywnie . Jeden z przykładów ; pokazują niektórzy rowerzyści ludziom zdegustowanym nieodpowiednim zachowaniem rowerzysty na chodniku np. palec skierowany do góry lub spierd....lub inne epitety ,gesty ! Brak przewidywania , wyrozumiałości wobec dzieci i starców na chodniku czy ulicy ,ucieczki z miejsca potrącenia - jest wiadome i znane także straży miejskiej i policji ! Życzę wszystkim jak najwięcej dróg dla rowerów i zadowolenia z jazdy rowerem i pamiętania ,że jesteśmy także pieszymi , kierowcami a jak nie, to ktoś z naszej rodziny i znajomych zapewne jest pieszym lub kierowcą samochodu osobowego . Pisał : rowerzysta z Wrocławia .

znane



ilosc komentarzy: 10
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2016 - 05 - 31
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale aktualności
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa