link_mdr
prasa
2009 :
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 108 |
  10. 109 - 109 |
  min min min min min min min min min min min min
25 kwietnia 2009

Wrocławskie ścieżki rowerowe nie są bezpieczne (25.04.2009) GW

- Trasy rowerowe kończą się tam, gdzie są najbardziej potrzebne - przy wjeździe do centrum. Zakaz wjazdu na Rynek to wyraz zacofanego myślenia wrocławskich władz. W Krakowie rowery na rynku nikomu nie przeszkadzają - mówi Cezary Grochowski z Wrocławskiej Inicjatywy Rowerowej

Agata Saraczyńska: Czy Wrocław jest miastem przyjaznym rowerzystom?


Cezary Grochowski: - Niestety wciąż nie. Głównym problemem jest brak bezpieczeństwa wynikający ze złego nastawienia kierowców. Miasto powinno prowadzić akcję uświadamiającą, że jedynie korzystanie z transportu alternatywnego: miejskiego i rowerów jest szansą na zniwelowanie korków. Za pomocą edukacji i promocji w krajach zachodnich dokonano rewolucji. Namówiono mieszkańców do przesiadania się na rowery, tymczasem polityka transportowa Wrocławia jest zdecydowanie pro samochodowa, rowerzyści (i piesi) są wciąż dyskryminowani.

Ale mamy przecież miejskiego oficera rowerowego, oddawane są kolejne kilometry ścieżek.


Nie widać jednak jeszcze wyraźnej zmiany sytuacji rowerzystów. Działania miasta wciąż nie nadążają za potrzebami. Widzimy poprawę w wielu kwestiach technicznych, ale w sprawach o znaczeniu zasadniczym głos oficera wypierają inne interesy. Przykładem może być projektowany Węzeł Drzymały, gdzie ścieżkę umieszczono między jezdnią a ekranem ochronnym. Projektanci tłumaczą, że usytuowanie go po zewnętrznej stronie odniosłoby koszty inwestycji - tyle, że to minimalny procent wzrostu w skali całej budowy

Ponoć to właśnie u nas jest najwięcej ścieżek w Polsce.


Z roku na rok jest ich więcej, ale większość budowanych ścieżek nie spełnia podstawowych standardów i nie jest ułatwieniem dla rowerzystów. Problemem są wysokie krawężniki, nie zawsze bezpieczne przejazdy, a przede wszystkim brak ciągłości, jednego połączonego systemu. Drogi rowerowe wymagają gruntownych poprawek. Na niektórych niedawno oddanych nie udało się uniknąć stawiania słupów. Wrocław zresztą może poszczycić się kuriozalnym rekordem: na 200 metrach ścieżki ulicy Legnickiej stoi sześć słupów. To przykład wyjątkowej bezmyślności i lekceważenia podstawowych zasad projektowania ciągów rowerowych!

Ale to nie słupy, lecz brak przejazdu przez centrum najbardziej utrudnia życie.


Trasy rowerowe kończą się tam, gdzie są najbardziej potrzebne - przy wjeździe do centrum. Przestrzeni tu nie przybędzie i dlatego trzeba ograniczyć wjazd samochodom i oddać miejsca pieszym oraz rowerzystom, no i oczywiście transportowi miejskiemu. A brak możliwości przejechania przez Rynek to wyraz zacofanego myślenia wrocławskich władz. W Krakowie, mimo większej liczby turystów, rowery na Rynku nikomu nie przeszkadzają, w centrum są normą, a u nas wszyscy jawnie kpią z głupich przepisów. Powinno się tu stworzyć ciąg pieszo-rowerowy, gdzie rowerzyści muszą dostosować prędkość do otoczenia.

Czyli z jaką prędkością powinni jeździć?


Bezpiecznie, nie zagrażając pieszym. Oczywiście łatwiej jest stosować odpowiedzialność zbiorową, niż skutecznie wyłapywać piratów, ale to nie poprawi bezpieczeństwa.

A z jaką prędkością powinni poruszać się wśród samochodów?

- Najlepiej zbliżoną do samochodów - ale zgodnie z przepisami.

Jadąc po jezdni kierowcy często spychają mnie do krawężnika.


Nie wolno sobie na to pozwolić - rowerzysta jest takim samym uczestnikiem ruchu drogowego jak kierowcy. Jadący autami, muszą zachować dystans metra w czasie wyprzedzania roweru. Choć wiadomo, że w Polskiej dżungli na każdym kroku obowiązuje prawo silniejszego. W Berlinie 70 procent miasta zmieniono w strefy uspokojonego ruchu, gdzie obowiązuje 30 km/h. Polscy kierowcy uważają, że drogi należą do nich, po chodnikach też nam jeździć nie wolno, a przecież przy dobrej pogodzie we Wrocławiu do szkół i pracy rowerami dojeżdża kilkanaście tysięcy osób. Według naszych szacunków co najmniej 2-3 procent wrocławian to codzienni rowerzyści. Gdyby tylko proporcjonalnie do tego pieniądze na drogi przeznaczać na nasze potrzeby, szybko zniknąłby problem braku ścieżek, braku parkingów, niebezpiecznych przejazdów. A Wrocław odetchnąłby wreszcie od korków i spalin.

Rozmawiała Agata Saraczyńska



ilosc komentarzy:
DODAJ SWÓJ KOMENTARZ - dnia 2019 - 03 - 22
     
   
lista pozostałych artykułów w dziale prasa
  1. 1 - 12 |
  2. 13 - 24 |
  3. 25 - 36 |
  4. 37 - 48 |
  5. 49 - 60 |
  6. 61 - 72 |
  7. 73 - 84 |
  8. 85 - 96 |
  9. 97 - 108 |
  10. 109 - 109 |
  1. Dla Polaka jeden samochód to za mało! (27.04.2009) Dz
  2. [WAW] Coraz więcej wypadków ulicznych (27.04.2009) GW
  3. Rzeszów jak Kraków i Paryż (27.04.2009) onet.pl
  4. Jak kolej zniechęca rowerzystów przed majówką (30.04.2009) GW
  5. Porzuć samochód, jedź rowerem do pracy (03.05.2009) GW
  6. [POSEN] Grobelny: Nie ma tradycji, nie ma ułatwień (04.05.2009) GW
  7. Rower po krakowsku, czyli wskakuj i pedałuj (05.05.2009) GW
  8. Lech Janerka: Rowerzyści to twardy narodek (30-04-2009) GW
  9. Co zrobił dotąd we Wrocławiu oficer rowerowy (28.04.2009) GW
  10. Wrocławskie ścieżki rowerowe nie są bezpieczne (25.04.2009) GW
  11. Dlaczego nie jeżdżę po Wrocławiu na rowerze (26.04.2009) GW
  12. Wrocławscy politycy o jeździe na rowerze w mieście (27.04.2009) GW
 
home
o nas
działania i opinie
miasto
rekreacja
biblioteka
warto wiedzieć
aktualności
prasa